Nie szata zdobi człowieka, głosi znane przysłowie, jednak przez wieki to właśnie ubiór był najbardziej widoczną oznaką statusu noszącej go osoby. Jeden rzut oka wystarczył, by wiedzieć, czy miało się do czynienia ze szlachcicem czy chłopem, panem czy niewolnym, panną czy mężatką. Ubiory podkreślały bogactwo, symbolizowały władzę, były zarówno narzędziem kreowania wizerunku jak i instrumentem społecznej identyfikacji. Choć moda zmieniała się przez stulecia, zawsze była odbiciem swojej epoki. Zajrzyjmy do garderoby średniowiecznych możnych i dam dworu, dowiedzmy się, jak zasady społeczne i religijne dyktowały sposób ubierania się w społeczeństwie feudalnym.

Upadek Cesarstwa zachodniorzymskiego oznaczał koniec epoki starożytnej w modzie. W mroki historii odeszły senatorskie togi, wytworne stole, wyszukana biżuteria i fantazyjne fryzury, którymi chlubiły się Rzymianki z wyższych sfer. Pax Romana sprzyjający ożywieniu gospodarczemu i kulturalnemu był już echem odległej przeszłości. Europą wstrząsały najazdy barbarzyńców, zaś podboje arabskie w Afryce odcięły Stary Kontynent od wielu szlaków handlowych. Na mapie pojawiały się i znikały nowe ośrodki wpływów politycznych i kulturalnych. Chrześcijaństwo przenikało na północ i wschód Europy, doprowadzając do powstania nowych państw oraz zaszczepiając łacińskie wpływy wśród Słowian i ludów skandynawskich. W takiej atmosferze politycznej i religijnej rodziła się nowa moda, choć pytanie: co komu wolno nosić i w jakich okolicznościach pozostało stare jak świat.

W epoce wczesnego średniowiecza na fason i kolor ubrań wpływały ograniczone możliwości techniczne warsztatów tkackich, czasochłonność wyrobu materiałów oraz dostępność niezbędnych surowców. Ubiory męskie niewiele różniły się od damskich, głównie długością. Stroje zwane cotte miały prosty krój. W użyciu były len i konopie, z których wyrabiano odzienia spodnie, oraz wełna służąca do produkcji warstw wierzchnich.

Pierwszą modową rewolucję średniowieczna Europa przeżywa w okresie wypraw krzyżowych. Tysiące rycerzy powraca z Ziemi Świętej oczarowanych przepychem świata arabskiego, mnogością barw i luksusem tamtejszych tkanin. Na dworach europejskich szerzy się moda na jedwab oraz bawełnę, która staje się jednym z podstawowych surowców do produkcji płótna. Na Stary Kontynent trafiają nowe pigmenty, w tym błękit. Zgrzebne tuniki i suknie ustępują bardziej dopasowanym krojom, pojawiają się śmielsze dekolty, zaś ubiory możnych charakteryzuje coraz większe bogactwo i dbałość o detale. Moda damska i męska wyraźnie się różnicuje, zaś noszenie strojów płci przeciwnej może się skończyć tragicznie, tak jak w przypadku Joanny d'Arc, której męski ubiór stał się jednym z punktów oskarżenia o herezję.

XIV wiek to okres kolejnego przewrotu w modzie, a to za sprawą800px-YoungManBotticelli.jpg dubletu wywodzącego się od watowanego kaftana noszonego pod kolczugą, wypełnionego wełną, bądź bawełną. Znacznie skrócony i zwężony dublet z czasem stał się obowiązującym ubiorem wierzchnim podkreślającym zalety męskiej sylwetki. Kościół zareagował na nowy trend oburzeniem, ale popularność tej nowinki modowej rosła. Pojawienie się dubletu miało ogromny wpływ na rozwój zawodowego krawiectwa, gdyż w odróżnieniu od szerokich strojów wczesnego średniowiecza, uszycie dubletu wymagało zdjęcia dokładnej miary. Cechy krawieckie wydawały nawet regulacje, które określały zasady szycia stroju i rodzaj użytych materiałów. Ta średniowieczna kontrola jakości przyczyniła się do wzrostu zamówień od najbardziej wpływowych i najbogatszych, którzy prześcigali się w kupowaniu ekskluzywnych modeli, świadczących o ich majętności i podążaniu z duchem czasu.

Modny mężczyzna pod koniec XIV wieku obok dubletu zakładał nogawice, które dopiero co zaczęto łączyć szwem na pośladkach. Z przodu przywiązywał oddzielny woreczek, sak, zakrywający genitalia. Na głowie nosił modny chaperon, będący skrzyżowaniem czapki z turbanem. Na stopy zakładał ciżmy z długimi noskami, zwane na Zachodzie crakows lub poulaines. Ich nazwa, jak można się domyślać, pochodzi od Krakowa oraz Polski, gdyż wierzono, że właśnie na naszych ziemiach zapoczątkowano tę modę. Z czasem noski w butach wydłużały się do rozmiarów utrudniających poruszanie się. Znany jest przypadek, gdy rycerstwo francuskie musiało odciąć czubki swoich butów, by wycofać się z pola bitwy. Z tego powodu nawet Kościół czuł się w obowiązku ustosunkować do zmian w modzie i potępić zbyt długie noski, a przy okazji także treny i rękawy.

Z kolei elegancka średniowieczna dama zakładała długą, sięgającą ziemi suknię, dopasowaną ściśle do ciała do wysokości bioder, a następnie rozszerzaną klinami i opadającą luźnymi fałdami w dół. Talia opięta była szerokim pasem inspirowanym stylem rycerskim. Dekolt sukni nie należał do skromnych, często obszyty był futrem. Pod suknią kobieta nosiła płócienne giezło oraz nogawiczki z sukna, sięgające za kolano i przytrzymywane przy nodze przez paseczki z klamerkami. Na głowę wkładała lekką chustę, przykrywającą włosy, zaś odsłaniającą czoło. Wysokie czoło było jednym z ideałów kobiecej urody, toteż damy nieraz depilowały przód głowy, by w oczach męskich uchodzić za bardziej atrakcyjne.

Końcówka średniowiecza to dalsza ewolucja stroju w kierunku mody renesansowej. Pojawiają się pierwsze gorsety, stosunkowo jeszcze luźne w porównaniu do późniejszych modeli. Odzienia wierzchnie zdobi się rzezanymi rękawami, zaś noski przy butach ustępują szerokim przodom przypominającym dziób kaczki. Europa wkracza powoli w epokę Odrodzenia, zaś kultura, sztuka i moda zaczynają szukać inspiracji w dawno upadłym Imperium.